Darcy nie Ward zmian.

Hasło #Bijmistrza umieszczane na przedmeczowych plakatach i postach na facebooku KS Toruń okazało się naprawdę trafne. Toruńska drużyna pobiła Stal Gorzów 56:33 i zrobiła duży krok w kierunku fazy play-off. Nie jest to jedyny ważny aspekt tego zwycięstwa. Wobec ostatniej burzy medialnej, drużyna pokazała jedność i klasę.

Jednak zanim o samym meczu, chciałbym odnieść się do sprawy, która podzieliła środowisko żużlowe. Darcy Ward to kawał dobrego żużlowca – co do tego chyba nawet jego najwięksi krytycy nie mają wątpliwości. Swoje umiejętności, głód startów i sukcesów pokazał ostatnimi startami w Anglii, a wczoraj w debiucie w Zielonej Górze został wybrany zawodnikiem meczu.  Jednak czy byłby wzmocnieniem dla Toruńskich Aniołów? Sir Alexowi Fergusonowi przypisuje się powiedzenie, że żaden zawodnik nie może być większy od klubu. I choć to stwierdzenie dotyczy futbolu, pasuje do skomplikowanej sytuacji Warda i KS Toruń. Zawodnicy nie są od wybierania składu. Koniec i kropka. Nikt nie może ingerować w kompetencje menadżera, szczególnie fachowca klasy Jacka Gajewskiego. Oczywiście, zrozumiała jest chęć startów Darcy’ego po tak długim „poście”, jednak przekroczył on granicę, której przekroczyć nie było mu wolno. Można wziąć pod uwagę jego przyjaźń z Holderem i obawę, że to jego kosztem miałby jeździć. Z pozoru jest to bardzo szlachetne, bo przyjaźń między zawodnikami nie jest dziś zjawiskiem powszechnym. Jednak przyznacie, byłaby to sytuacja dla drużyny toksyczna, gdy rywalizacja o miejsce w składzie miałaby wymiar towarzyski, a nie sportowy.

Mamy drużynę kompletną. Doyle, Holder i Łaguta to stranieri światowej klasy, doskonale czujący się na Motoarenie. Wczorajszy mecz był pokazem siły i ambicji toruńskich żużlowców. Powyżsi liderzy wraz z Fajferem, Gomólskim, Miedzińskim, Przedpełskim obili Mistrzów Polski w naprawdę trudnych warunkach pogodowych. Po trzecim biegu, gdy zawody zostały przerwane na ponad półtorej godziny, przewaga gospodarzy wynosiła przecież tylko punkt! Z rozmów na trybunach dało się wyczuć niepokój o konsekwencje zmiany warunków na torze. Jednak pierwsze biegi po wznowieniu nie zostawiły Gorzowianom złudzeń. Anioły jechały jak natchnione, zawodnicy udowodnili, że żaden z nich nie zasługuje na utratę miejsca w składzie.

Mimo wielu obaw przed tą rundą, w mojej opinii mamy skład, którzy daje pewność wyścigów w fazie play-off, a w niej gwarancję dobrych startów. Jak dobrych? Nie można jeszcze na ten temat wyrokować. Następny mecz w Rzeszowie nie powinien być dużym wyzwaniem, jednak 9 sierpnia na Motoarenę przyjeżdża lider, Unia Leszno. I po tym meczu dopiero będziemy mogli prognozować wynik na koniec sezonu.