Nie straćmy naszego last minute! – Artykuł dla toruńskiej Gazety Wyborczej

Dyskusja o przyszłości regionu nie może się sprowadzać tylko do analizy stanu relacji bydgosko-toruńskich. Przyszłość Włocławka, Grudziądza i Inowrocławia jest tak samo ważna jak tych dwóch największych miast.

Redakcja „Gazety Wyborczej Toruń” zaproponowała dyskusję o regionie kujawsko-pomorskim. Nie o relacjach bydgosko-toruńskich, ale właśnie o regionie. O jego sytuacji obecnej i przyszłości. Rozwój Bydgoszczy i Torunia, co oczywiste, będzie wpływał w sposób znaczący na nasz regionalny potencjał. Natomiast mieszkańców obu miast, samorządowców i liderów różnych środowisk uczuliłbym, że nasze największe miasta to zaledwie jedna trzecia ogólnej liczby mieszkańców województwa. Zatem skupianie się wyłącznie na sobie jest egocentryczne i nie buduje siły województwa jako wspólnej wartości.

Koszula bliższa ciału

To naturalne, że prezydent, burmistrz czy wójt patrzą na swój samorząd odrębnie. Chcą poprawy jakości życia i konkretnych inwestycji na terenie swojej gminy. Za to rozliczają ich wyborcy. Nie pytają się, „co zrobił pan, pani dla regionu” tylko „co zrobiono dla mnie, dla nas, bo tu mieszkamy”. Tym trudniejsza jest rola samorządu województwa i samego marszałka. Samorządowcy oczekują środków na swoje zadania w ramach posiadanych przez województwo możliwości, natomiast wyzwania wojewódzkie pozostawiają w gestii marszałka. Nie angażują się w nie, jeśli nie przynoszą bezpośrednich korzyści dla ich gminy. Co za tym idzie politycznie dla nich samych.

Nie wymyśliłem tutaj prochu. Tak się dzieje wszędzie. Jest jednak jedno „ale”! Nasze województwo, jak wiemy, jest inne niż wszystkie. Stworzone trochę na próbę. A nuż się uda? Z dwiema silnymi stolicami, o własnych ambicjach. O zróżnicowanym poziomie życia w zależności od powiatów. Takie powiaty na przykład jak włocławski, radziejowski czy mogileński od ziemskiego bydgoskiego, nakielskiego czy dajmy na to chełmińskiego dzieli przepaść. Nie wzięło się to znikąd. Należy pamiętać, że to dziedzictwo zaborów oraz PRL. Nie postawimy na nogi regionu – tak, jak byśmy chcieli – w ciągu 2-3 dekad, mając taki bagaż. Tutaj potrzebna jest cierpliwość i konsekwentna praca. W mojej opinii efekty już widać patrząc na rozwój infrastruktury, dostęp do przedszkoli i dobrej edukacji, rozwój przedsiębiorczości, poziom instytucji kultury.

Nie uważam, że w województwie dzieją się jakieś specjalnie niepokojące zjawiska, które by zagrażały jego integralności i budowaniu wspólnej tożsamości. Akcentowanie interesów własnej gminy, o czym już wcześniej pisałem, leży w naturze samorządowców: po pierwsze – moje drogi, po drugie – moje szkoły, po trzecie – moje organizacje społeczne. I tak dalej. Jestem posłem od kilku kadencji i znam to od podszewki.

Co się da, zróbmy razem

Mamy obecnie dwa zasadnicze pola, na których trwa pewnego rodzaju rywalizacja. Co oczywiste Bydgoszczy z Toruniem oraz ambicje byłego miasta wojewódzkiego – Włocławka, które czuje się w cieniu i niedoceniane. Kiedyś, i o tym się we Włocławku pamięta, było jednym z nich. Wbrew pozorom rywalizacja Bydgoszczy i Torunia sprzyja rozwojowi obu miast. Widać to gołym okiem. Obaj prezydenci, nomen omen przy wsparciu marszałka, wiele w ostatnich latach zrobili dobrego. I nie będę po raz kolejny wymieniał listy zakończonych lub rozpoczętych inwestycji. Temat powstania metropolii w regionie, w dotychczas omawianej wersji, zostanie odłożony na półkę. Bo obecny rząd nie będzie go kontynuował. Nie ma co strzępić sobie języka. Temat jest zamknięty. Może kiedyś wróci? Kto wtedy będzie prezydentem Bydgoszczy i Torunia? Jak na nowo podejdzie do tego tematu?

Co wiemy na pewno? Dzisiaj realizowany jest projekt BiT City, czyli usprawnienia połączeń komunikacyjnych pomiędzy miastami i wspólna spalarnia śmieci. To ważne inwestycje świadczące o tym, że jak się chce, to można. Ponadto pozostaje współpraca obydwu tych miast w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Kluczowa jest także budowa S10 i tej inwestycji odpuścić nie wolno! W szczególności tutaj apeluję do posłów PiS z regionu, żeby pilnowali jej u swojego ministra.

Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski dość jednoznacznie ogłosił separację od Torunia. Nie mówię, że ogłosił rozwód. Bo jak pisałem wcześniej, są też wspólne inicjatywy. Rafałowi, pozwolę sobie napisać po imieniu, przeszkadza las i rzeka pomiędzy miastami, żeby robić coś więcej nad to, co musi. No cóż. Niekiedy ma się wrażenie, że gdyby lasu nie było, to by go posadził, a gdyby nie było rzeki, to by ją wylał. Samo życie. Prezydent Torunia Michał Zaleski, co jest pewnie wynikiem dłuższego doświadczenia samorządowego i życiowego, zachowuje niczym Tadeusz Mazowiecki siłę spokoju i sugeruje, że czas pokaże, jaka będzie przyszłość współpracy obu miast. Bo przecież nigdy nie mów nigdy.

Wszystkim według potrzeb

Włocławek, byłe miasto wojewódzkie i powiat ziemski, przy dominacji dwóch wyżej wymienianych miast, czują się jak ubodzy krewni. Czy słusznie? Uważam, że tak! Często spotykam się z samorządowcami i mieszkańcami w tym powiecie i w samym Włocławku. Chcą, aby traktować ich na równi. I mają rację, to zadanie samorządu województwa, żeby szanse edukacyjne, remonty i budowa dróg, wspieranie przedsiębiorczości, dbałość o instytucje kultury były takie, żeby mieszkańcy nie spoglądali z zazdrością na sąsiadów.

Wtedy też poseł Łukasz Zbonikowski nie będzie miał dyskomfortu głoszenia publicznie opinii, że czuje się pigmejem. Szczerze jest mi go żal. W czasie dyskusji o równomiernym rozwoju regionu na sesji sejmiku we Włocławku pojawiały się hasła o wyjściu z województwa. Trudno to traktować poważnie. W Łodzi nikt nie czeka z otwartymi ramionami. A niemałe pieniądze z perspektywy unijnej do 2020 roku są już w Kujawsko-Pomorskiem na wyciągnięcie ręki. Tego rodzaju postulaty zgłaszane przez partyjne młodzieżówki po to, by zaistnieć, są niepoważne. Lepiej skupić się na wykorzystaniu najbliższych pięciu lat i sięgnąć po środki, niż trawić energię i czas na dyskusje o przechodzeniu do województwa, gdzie nikt nie czeka i nie jest zainteresowany.

Po raz kolejny chcę powtórzyć że województwo kujawsko-pomorskie to 144 gminy, 23 powiaty i 5 miast prezydenckich. Dyskusja o przyszłości regionu nie może się sprowadzać tylko do analizy stanu relacji bydgosko-toruńskich. Przyszłość Włocławka, Grudziądza i Inowrocławia jest tak samo ważna jak tych dwóch największych miast. Z kolei wsparcie samorządu województwa powinno brać pod uwagę rozwój wszystkich samorządów w regionie tak, aby nikt nie czuł się poszkodowany. Już niebawem marszałek województwa zacznie podpisywać kontrakty terytorialne z każdym z powiatów na najważniejsze inwestycje. To ewidentny dowód na dbałość o równomierny rozwój województwa i traktowanie wszystkich samorządów w sposób zrównoważony. To jest last minute dla samorządów, ponieważ po 2020 roku skończą się unijne fundusze, które mogą być wykorzystane na taką skalę.